środa, 4 czerwca 2014

Love dies last

Więc tak.. To mój pierwszy DOKOŃCZONY one shot więc proszę, napiszcie co myślicie...

Tytuł: Love dies last (Miłość umiera ostatnia)
PołączenieZiall = Zayn Malik + Niall Horan
Gatunek: Romans, dramat
Opis: Niall Horan to chory nastolatek a Zayn Malik to pielęgniarz w szpitalu gdzie ląduje Niall.
Informacja: AU - One Direction nie istnieje.
Ostrzeżenie: Przewiduję sceny +18 - czytasz na własną odpowiedzialność!
Podkład muzyczny: Christina Perri - Human
* * *
Leżałem nieprzytomny w łazience gdy znalazł mnie ojczym. Nie wiem co się działo. Nie pamiętam. Wiem tylko, że jak otworzyłem oczy to byłem w szpitalu. Obudziły mnie krzyki zza drzwi, które zaczęły się nasilać.
- Zamknąć się! – krzyknąłem na całe gardło mając tego dość.
- Niall? Boże kochanie! – wpadła do Sali moja matka a za nią wszedł jej mąż Liam. Był młodszy od niej o dobre kilkanaście lat ale nie przeszkadzało mi to dopóki widziałem w jej oczach szczęście – Jak się czujesz? – spytała z troską siadając na krześle przy łóżku.
- Dobrze mamo. Ale mam już 17 lat. Nie musisz się tak o mnie martwić. I masz się nie kłócić z Liam’em przeze mnie – powiedziałem cicho –Podaj mi wody.
- Oczywiście kochanie. – szybko podała mi szklankę i od razu wypiłem jej zawartość – Przepraszam. Już nie będziemy się kłócić. Po prostu jesteś moim synkiem. Muszę się o ciebie martwić. – pogłaskała mnie po głowie przez co się uśmiechnąłem.
- Dziękuję, że ciągle przy mnie jesteście ale widzę, że jesteście zmęczeni więc wracajcie do domu – uśmiechnąłem się lekko.
- Synku, nie chcę abyś był tu sam.
- Mamo nic mi nie będzie. Obiecuję.
- No dobrze. Może masz rację. Jesteśmy troszkę zmęczeni. Do zobaczenia synku – pocałowała mnie w czoło.
- Do zobaczenia mamo. Do zobaczenia Liam – szepnąłem powoli zasypiając a ostatnie co słyszałem to jak wychodzą.
Biegłem tak szybko jak mogłem ale czułem jakbym miał cegły zamiast stóp. Ktoś mnie gonił. Może to śmierć? Nie wiem, nie przyglądałem się. Ciągle jej uciekałem ale nie mogłem nigdzie się skryć. W końcu mnie dogoniła. Następne co widziałem to.. Nicość.
Obudziłem się z krzykiem i zalany potem. To tylko sen. Tylko sen. Powtarzałem sobie ciągle gdy nagle do sali wpadł pielęgniarz.
- Co się dzieje?! – spytał głosem pełnym obawy.
Nie mogłem mu odpowiedzieć, ponieważ… Na jego widok zaschło i w gardle. Kompletnie zapomniałem o koszmarze.
- Ej. Chłopcze czy coś się dzieje? – podszedł do mnie.
- Co? A. Nie. Przepraszam. Po prostu coś mi się śniło.. Mam pytanie. Kim ty jesteś? Pierwszy raz cię tu widzę – uśmiechnąłem się nieśmiało na co się zaśmiał.
- Jestem tu nowy. Mam na imię Zayn – podał mi rękę.
- Niall. Miło mi cię poznać.. Ile masz lat? – spytałem zaciekawiony.
- Musisz wszystko wiedzieć? – uśmiechnął się po czym spojrzał na moją kartę. – Jestem starszy od ciebie o… 8 lat. Mam 25.
- Co? – spytałem zaskoczony. – Ale to nie możliwe. Wyglądasz na max. 19.
- Dzięki za komplement. Ale idź już spać. Jutro masz operację i powinieneś być wypoczęty.
- Poczekaj. – złapałem go za rękę. – Nie chcę spać. I nie chcę być sam…
- Czyli, że mam z tobą zostać tak? No dobrze. – usiadł na krześle.
- Dziękuję Zayn… Mogę ci mówić po imieniu prawda? – spytałem ciągle trzymając go za rękę.
- Jasne. To… Może opowiedz mi coś o sobie?
- Okej, więc… Jestem w szpitalu większość mojego życia. Jak już pewnie wiesz mam raka. Najpierw jako 5-letnie dziecko był to rak trzustki. Na szczęście mi go wycieli. Później w wieku 10 lat.. miałem raka jąder. Teraz żyję bez jednego. 4 lata po tej operacji wykryli u mnie raka płuc. Ale jest blisko serca i nie mogą go wyciąć.. Przynajmniej wtedy nie mogli. Teraz mam przerzuty na jedną nerkę, wątrobę oraz oczywiście serce.. Tak więc nic ciekawego o sobie powiedzieć nie mogę.
- Niall przykro mi – spojrzał na mnie ze współczuciem przez co od razu odwróciłem wzrok.
- Nie patrz tak na mnie. Mam dość tego. Zawsze jak mówię to komuś to patrzy ze współczuciem. Uwielbiam twoje oczy i ich kolor ale nie chcę widzieć tego co teraz tam jest. - szepnąłem.
- Oh.. Dobrze, przepraszam. Czekaj… Czy ty właśnie powiedziałeś, że uwielbiasz moje oczy? - zaśmiał się a gdy pokiwałem głową to ścisnął moją rękę chichocząc. Poczułem, że się rumienieję, więc schowałem policzki pod kołdrę i wystawały tylko oczy.
- Ej mały, co jest? - odkrył mnie – Czy ty… Rumienisz się? Och, jesteś taki słodki.
- Cicho – zachichotałem – Jesteś pierwszą osobą, która do tego doprowadziła, więc ciesz się.
- Nikt wcześniej nie sprawił, że się zarumieniłeś? Nie wierzę w to.
- Naprawdę! – zaśmiałem się – Zayn jesteś pierwszy. Wcześniej.. Może i ktoś próbował ale… Nie udawało się.. Może dlatego, że to były dziewczyny? Nie wiem..
- Poczekaj Niall.. Czy ty.. Chcesz mi powiedzieć, że nie pociągają cię laski? – spytał zdziwiony a ja spuściłem głowę.
- Ja… Nie… Nie wiem.. Może? Nigdy nie sprawdzałem. – zacząłem mamrotać pod nosem zakłopotany.
- Hej, mały. Spokojnie. Jesteś niezaznajomiony, rozumiem to. Muszę ci powiedzieć, że ja dowiedziałem się o swojej orientacji… W twoim wieku, no, może byłem trochę młodszy. Byłem typem imprezowicza i jak trochę wypiliśmy z przyjacielem to.. Pocałował mnie, Teraz wiem, że podobają mi się obie płcie. – zaśmiałem się na jego słowa.
- A.. Możesz mnie pocałować? – spytałem cicho i spojrzałem na niego – Ale to nic nie będzie znaczyć. – dodałem szybko widząc szok na jego twarzy.
- Niall ja.. Jesteś młody. Masz 17 lat i między nami jest 8 lat różnicy. Powinieneś pocałować się z rówieśnikiem. – puścił moją dłoń i wstał – Śpij już mały. Jutro masz operację i musisz być wypoczęty. Dobranoc. – niepewnie pocałował mnie w policzek i wyszedł.
Gdy zamknął drzwi to skuliłem się na niewygodnym łóżku.
Może ma rację? Ten cały pocałunek… Mógłby doprowadzić do niezręcznych momentów. Polubiłem tego pielęgniarza. Nawet bardzo, ale musiałem zapomnieć o rodzącym się uczuciu do niego. Cholera, on jest w wieku Liam’a. A poza tym gdyby nam się jakoś udało… I tak bym go zostawił. Wiedziałem, że rak mnie pokona. Już za długo z nim walczyłem.
Myśląc o tym wszystkim przypomniał mi się moment pierwszej diagnozy.
- Mamusiu jest ok. Pseciez nic mi nie jest. Nie kce do lekaza. Nie lubie lekazy.
- Synku rozumiem, ale coraz częściej cię boli. Chcę się upewnić, że nic ci nie jest. Proszę, pójdź ze mną do lekarza, zrób to dla mnie.
- No dobze. Pójdę, ale potem lody ok? – spojrzałem na nią swoimi dużymi, niebieskimi oczami przez co się zaśmiała.
- Dobrze, pójdziemy później na lody.
- Hula! Ale super. Dzięki mamusiu. – pocałowałem ją soczyście w policzek.
Kilka godzin później czekaliśmy z mama na lekarza. Miał przyjść do nas z wynikami.
Bawiłem się zabawkami gdy drzwi się otworzyły a w progu stał lekarz. Poprosił mamę na korytarz. Nie wiedziałem co się dzieje ale olałem to i wróciłem do zabawy.
Przerwał mi płacz mamy więc poszedłem do niej.
- Mamusiu co się dzieje? – spytałem łapiąc ją za rękę – Ten pan coś ci zlobił? – spytałem patrząc ze złością na lekarza przypominając sobie co kiedyś tata zrobił mamie.
- Nie synku. – wzięła mnie na ręce – Po prostu.. Dowiedziałam się co ci jest, ale nie martw się. Niedługo wyzdrowiejesz.
- Dobze mami. A co mi jest?
- Nie zrozumiesz tego teraz. – uśmiechnęła się do mnie przez łzy.
- Mamusiu nie płac. – wytarłem jej łzy.
- Postaram się promyczku.
Wtedy nazwała mnie tak ostatni raz. Wytarłem łzy z policzków i przytuliłem małego misia, którego dostałem od babci na pierwsze urodziny i nigdy się z nim nie rozstawałem.
- Dobranoc Bobi. – szepnąłem i po chwili zasnąłem.
Obudził mnie ucisk na moich ustach. Otworzyłem oczy nie wiedząc co się dzieje i bardzo zaskoczył mnie widok twarzy Zayn’a. Po chwili zorientowałem się, że mnie całuje więc niepewnie odwzajemniłem pocałunek.
Spodobało mi się więc wplotłem palce w jego włosy i wsunąłem język do jego ust na co on jęknął. Gdy to zrobił ocknąłem się i odsunąłem się od niego.
- Emm.. Przepraszam. – szepnął i się odwrócił w stronę drzwi.
- Poczekaj! – szybko złapałem go za rękę – Dziękuję. Spełniłeś jedno z moich marzeń przed śmiercią. – powiedziałem cicho przez co spojrzał na mnie.
- Nie mów tak. Będziesz żył Niall. A ten pocałunek.. Chciałem go już wczoraj ale.. Wiek nam przeszkadza.
- Wiem Zayn, rozumiem. Możesz mnie pocałować? Znów? – zachichotałem a on mi zawtórował po czym połączył nasze usta. Nie mogąc się powstrzymać od razu pogłębiłem pocałunek i przyciągnąłem go na siebie, dzięki czemu był jeszcze bliżej.
- Mały my.. Nie możemy. – zaczął ze mnie schodzić ale objąłem go w pasie.
- Zayn proszę. Pragnę cię. Nikomu nie powiem i jest to legalne bo mam powyżej 15 lat. Zabiorę tą tajemnicę do grobu.
- Nie Niall.. To nie powinno się dziać. – powiedział cicho – Oh.. Pieprzyć to. – pocałował mnie na co lekko się uśmiechnąłem i oddałem pocałunek.
W czasie tego pocałunku zacząłem mu zdejmować koszulkę co przyszło mi łatwo dzięki jego pomocy. Po chwili oboje ich nie mieliśmy na sobie.
- Mogę.. Cię naznaczyć? – spytał szybko oddychając po pocałunku.
- Naznaczyć? Nie wiem o co ci chodzi Zee ale możesz zrobić ze mną wszystko. – szepnąłem pragnąc go z każdą sekundą coraz bardziej.
Gdy to powiedziałem to zaczął całować moją skórę na szyi po czym zassał jej skrawek. Jęknąłem cicho czując przyjemne mrowienie. Już wtedy wiedziałem o co mu chodziło. Ten przystojniak zrobił mi malinkę, a później kolejną i kolejną. Z każdą następną jęczałem jego imię. Gdy skończył to zjechał na mój tors i zajął się moimi sutkami. To co było dla mnie nowe.. Chciałem aby trwało wiecznie. Chciałbym aby Zayn robił mi to już zawsze. Gdy tak myślałem, poczułem jego usta na swoim podbrzuszu. Dotknął gumki od spodni mojej pidżamy i spojrzał na mnie czekając na pozwolenie. Gdy pokiwałem głową i uniosłem biodra, uśmiechnął się po czym powoli zdjął ze mnie spodnie.
- Niall… Jesteś pewny? Nie chcę kontynuować jeśli ty tego nie chcesz.
- Zayn, cholera, spójrz na moje krocze. To ty doprowadziłeś do tej erekcji więc mam nadzieje, że się nią zajmiesz, bo jeśli przestaniesz to coś ci zrobię. – zaśmiał się na moje słowa i nic już nie mówiąc pocałował główkę mojego członka na co jęknąłem cicho.
Moje jęki stawały się coraz głośniejsze gdy zaczął powoli brać go do ust.
- Boże Zayn… Och tak.. Nie przestawaj. – jęczałem a on się odsunął.
- Czyli nie chcesz być we mnie? – zachichotał a ja spojrzałem mu w oczy.
Wyglądał wtedy cholernie seksownie.
- Czekaj.. Ja w tobie? Nie. Chcę abyś ty był we mnie. Chcę spróbować wszystkiego przed śmiercią.
- Niall nie umrzesz. Nie mów tak nawet.. Chętnie będę w tobie ale.. Muszę cię przygotować.
- Zrób co tylko zechcesz. Jestem tylko twój. – szepnąłem uśmiechając się.
Zdziwiłem się widząc jak zakłada koszulkę i wychodzi.
- Co? Zayn! – zacząłem go wołać zdenerwowany.
- Przepraszam. Musiałem iść po lubrykant i prezerwatywę. – powiedział gdy wrócił i pokazał mi tubkę oraz opakowanie.
- Oh.. Okej. – zaśmiałem się zażenowany przez tą gafę.
Gdy myślałem jak bardzo jestem głupi, on zamknął drzwi na klucz, rozebrał się i wrócił na miejsce między moimi nogami.
- Najpierw będzie boleć ale później powinieneś czuć przyjemność. Jeśli źle się poczujesz to masz mi od razu powiedzieć bo przy twojej chorobie wysiłek jest niebezpieczny. Ok?
- Zayn spokojnie. Będzie dobrze. Po prostu to zrób. Chcę cię czuć, ufam ci – szepnąłem.
- Dobrze. – powiedział cicho i nałożył na palce nawilżacz.
 Z zaciekawieniem patrzyłem co robi i planuje zrobić. Po chwili się dowiedziałem czując jak jeden jego palec napiera na moje wejście.
Powiedziałem cicho aby to zrobił i wtedy.. Poczułem ból. Niewielki ale jednak. Powiedziałbym aby przestał ale.. Nie chciałem tego. Przez chorobę czasami bolało mnie bardziej więc to to było nic. Starałem się rozluźnić i gdy mi się to udało, jęknąłem głośno czując rozkosz. Zayn, słysząc to, powoli dodał drugiego palca i zaczął nimi poruszać a później zaczął je zginać przez co krzyknąłem jego imie.
- Dość. Chcę abyś ty był już we mnie. Nie twoje palce… I bez prezerwatywy. – powiedziałem widząc jak po nią sięga.
- Ale Niall.. Jesteś pewny? Nie jestem chory ale.. To może boleć trochę bardziej. – spojrzał na mnie niepewnie.
- Tak, jestem pewny. Ufam ci pamiętasz? – uśmiechnąłem się patrząc mu w oczy aby wiedział, że nie kłamię.
- No dobrze mały. – wyjął ze mnie palce i nałożył dużo nawilżacza na swoją erekcję.
Popatrzył mi w oczy a ja.. Pierwszy raz poczułem się tak szczęśliwy. Gdy tak myślałem o nim on zbliżył się do mnie.
- Chcę tego Zee. – szepnąłem widząc, że ciągle jest niepewny.
Chyba w końcu go przekonałem, bo, już trochę pewniej, powoli zaczął we mnie wchodzić.
- Proszę Zayn… – jęknąłem czując ból – Przestań. Nie wychodź ale daj mi się przyzwyczaić. – poprosiłem krzywiąc się.
- Ok.. I tak chciałem poczekać aż przywykniesz, ale.. Jesteś tak idealnie ciasny Niall. – mruknął czując przyjemność.
Uśmiechnąłem się i starałem się rozluźnić ale nie potrafiłem. Zayn patrząc na mnie chyba zorientował się, że się stresuje bo pocałował mnie delikatnie. Muszę  przyznać, że to pomogło. Czując jak bardzo jest czuły w stosunku do mnie, rozluźniłem się. Starszy chłopak, czując to, zaczął się we mnie powoli i delikatnie poruszać.
- Kurwa Ni.. O boże tak!
- Cii.. Nie chcę.. Aby ktoś nas… Nas słyszał… Och Zayn.. Jesteś idealny.. O tak… Proszę szybciej..
Jęknąłem głośno gdy spełnił moją prośbę. Czucie go w sobie… Było cudowne. To było dla mnie nowe i niesamowite. Poczułem jego dłonie na klatce piersiowej. Mógłby mnie dotykać tak kiedy tylko zechce.
- Och… - mruknąłem gdy jego dłoń dotknęła mojego członka. – Zee.. Jeśli chcesz abym doszedł za kilkanaście sekund.. To jesteś na idealnym torze.. Cholera tak! – krzyknąłem czując jak zaciska rękę poruszając nią i zaczął wchodzić mocniej.
- Zrób to dla mnie mały – szepnął mi do ucha i jęknął.
Nie mogąc dłużej wytrzymać, doszedłem w jego ręce. Po kilku jego ruchach sam doszedł we mnie jęcząc głośno po czym opadł na moje ciało starając się unormować oddech.
- Zayn.. O boże.. To było.. Wow..
- Mhm – mruknął powoli ze mnie wstając – Jesteś niesamowity Niall. Chciałbym tak leżeć ciągle ale.. Zaraz masz operację i muszę cię do niej przygotować. – zaczął się ubierać.
- Czy ty.. Tobie chodziło tylko o seks prawda? – szepnąłem i szybko się ubrałem. Gdy podniosłem głowę on był centralnie przede mną i spojrzał mi w oczy.
- Nigdy nie mów, że chodzi mi tylko o seks. Nie po tym co dla ciebie zrobiłem. Mały, jestem o 8 lat starszy a mimo to pocałowałem cię a nawet byłem twoim pierwszym. To wszystko zagrażało twojemu organizmowi. Niall chciałem abyś był szczęśliwy. Lubię cię. Nawet bardzo. – pocałował mnie delikatnie.
- No dobrze.. Dziękuję skarbie. – zachichotałem – Dałeś mi coś czego nigdy bym sobie nie wyobraził. Jestem bardzo szczęśliwy.
- Ja też mały, ale teraz.. Czas na operację. – uśmiechnął się lekko.

piątek, 30 sierpnia 2013

Hejkaaa

Siemka, siemka. Co tam u was słychać? :D
Piszę aby wam powiedzieć, że nie wiem kiedy zacznę dodawać rozdziały.
Cała moja wena idzie na FIFI!
Możecie ją znać z bloga http://fifi1d.blogspot.com/
Pewnie niektórzy nie wiedzą o co chodzi no nie?
Już wyjaśniam.
Cała wena idzie na nią, ponieważ gdyż... DAM, DAM, DAAAAAAAMMM (sorka, nie mogłam się oprzeć xD) po prostu piszę z nią One Shot'a o Ziall'u xD
A tak mnie to wkręciło, że teraz piszę z nią codziennie i nie mam po prostu pomysłów do mojego kochanego Larry'ego..
Dobra. Jeszcze jedno ogłoszenie parafialne.
Napisałam wcześniej, że rozdział 1 będzie jak napiszę 7 no nie? Jestem dopiero na połowie 4 -.-..
Już was nie zanudzam.
Bajoooooo.. Do 'zobaczenia'! :*

sobota, 1 czerwca 2013

Prolog

POV LOUIS
- Doktor Tomlinson proszony na salę operacyjną nr 2. Doktor Tomlinson proszony na salę operacyjną nr 2.
I znów nie mogę spokojnie zjeść śniadania.
Ciekawe co tym razem. Pewnie znów jakiś pijaczyna za dużo wypił. Trzeci tej nocy? To już przesada.
Kocham tę pracę, ale chciałbym czasem odpocząć. Jeśli tak dalej pójdzie wykończę się!
Wstałem z niewygodnego fotela i poszedłem do wyznaczonego miejsca.
Jak jest w regulaminie, po dwóch minutach mycia rąk wszedłem do sali. Zatrzymałem się w połowie drogi, na stole leżał młody chłopak. Wyglądał prawie jak porcelanowa lalka. Prawie, ponieważ jego twarz była cała w ranach, które na szczęście już przestały krwawić. Mimo to był bardzo przystojny.. Stop! Nie jest przystojny. Nie powinienem tak myśleć.
- Doktorze. Jesteśmy gotowi. - wyrwała mnie z zamyśleń pielęgniarka.
- Dobrze Saro. Kayla. Opis sytuacji. - poprosiłem.
- Harry Edward Styles. 18 lat. Został brutalnie pobity i skopany przez grupę rówieśników gdy wracał ze szkoły.
- Dlaczego go pobili? - pomyślałem.
- Nie wiemy. Jakaś prywatna sprawa - usłyszałem odpowiedź. Najwidoczniej powiedziałem to pytanie na głos.
- Ma krwotok wewnętrzny z prawej nerki oraz poważny wstrząs mózgu. - kontynuowała Kayla.
- Transfuzja?
- Poszły dwie dawki.
- Dobra. Czas uratować jedno życie. - powiedziałem to co miałem już w zwyczaju. - Skalpel nr… 6.
Po trzech godzinach nareszcie skończyłem operację.
- Gdzie rodzina? - zapytałem Sarę.
- W poczekalni.
- Dzięki.
Poszedłem do poczekalni. Na końcu siedziało trzech chłopaków, a obok nich dwie kobiety. Były one bardzo podobne do chłopaka.
- Pani Styles? - podszedłem do starszej.
- Cox. Pan jest lekarzem Harry’ego? - wstała z krzesła.
- Zgadza się. Doktor Tomlinson. - podałem jej rękę, którą od razu przyjęła.
- Anne Cox. Co..
- Co z nim?? - przerwał młody chłopak. Był to blondyn z niebieskimi oczami.
- Miał krwotok wewnętrzny, który zatamowaliśmy oraz wstrząs mózgu. Niestety będziemy musieli wyciąć prawą nerkę. Za bardzo ucierpiała.
- O nie. Trzeba operować? Znów? - chłopak z kolczykami, brązowymi włosami i czekoladowymi oczami odezwał się ze swojego miejsca.
- Przykro mi. To najlepsze wyjście.
- To wszystko moja wina. Po co go przekonywałem? Gdybym z nim był to nic by się nie stało. - nagle odezwał się trzeci chłopak. Zapomniałem, że tu jest.
- Nie mów tak. Przecież sam chciał to zrobić. Gdybyś z nim był to ty też leżałbyś tutaj. Znasz Bryan’a i jego paczkę. - powiedział blondyn i podszedł do chłopaka chcąc go przytulić.
- Możemy go zobaczyć? - zapytała się dziewczyna. Chyba siostra.
- Tak. Tylko pojedyńczo. Leży na OIOM’ie w sali 69. - odpowiedziałem.
- Jego ulubiona liczba. -powiedział cicho blondyn odrywając się od trzeciego chłopaka.
- I pozycja! - zaśmiał się szatyn.
- Josh! - krzyknęła Pani Cox.
- Och, przepraszam Anne. Nie mogłem się powstrzymać. Ważne, że żyje no nie? - objął ramieniem blondyna.
- Dobra. Wy idźcie pod salę i czekajcie na mnie. Weźcie Zayn’a. Niech on pierwszy go zobaczy. Ja chyba będę musiała podpisać zgodę na następną operację. Zgadza się?  - popatrzyła na mnie.
- Tak. Zapraszam ze mną. I jeszcze jedno. Josh. Nie budźcie go. Ma odpoczywać. - uprzedziłem chłopaka. Chyba zapamiętam jego imię.
- Jasna sprawa doktorze Tomlinson.
- Mów mi Louis. Myślę, że często będziemy się widzieć.
- Pewnie masz rację. - odpowiedział i poszedł za swoimi przyjaciółmi.
- Pani Cox. Proszę za mną. - zaprosiłem ją gestem ręki do gabinetu.
***
Od autora: Za wami prolog. Podoba się? Jakoś nie jestem z niego zadowolona, no ale… Jak już pewnie zauważyliście nie opisuję długo wyglądu. Wolę dialogi. Dzieje się tak, ponieważ myślę, że opisy są nuuuudne.. A po za tym zawsze byłam w tym kiepska :P… Rozdział 1 pojawi się jak napiszę 7. Wiem, dziwne. Ale wolę mieć rozdział do przodu. Prolog dodaję teraz ponieważ jeśli wam się nie spodoba to nie widzę sensu aby pisać dalej. Więc proszę o SZCZERE komentarze. Nawet negatywne! Alex

czwartek, 16 maja 2013

Notka organizacyjna

I think, i like doctors
Tytuł: I think, i like doctors (Myślę, że lubię lekarzy)
Opis: Louis Tomlinson to jeden z najlepszych lekarzy w szpitalu św. Marii. Pewnego dnia trafia do niego młody chłopak w bardzo złym stanie.
Postacie pierwszoplanowe:
Louis William Tomlinson, Harry Edward Styles
Postacie drugoplanowe:
Liam James Payne, Zayn Javadd Malik, Niall James Horan, Josh Devine, Danielle Peazer, Eleanor Calder, Perrie Edwards
Pairing:
Larry (Louis & Harry), Zarry (Zayn & Harry), Ziall (Zayn & Niall)
AU - One Direction nie istnieje
Uwaga:
wulgaryzmy, sceny erotyczne z udziałem homoseksualistów, brak cenzury.
Od autorki: Cześć. Jestem Ola, ale tutaj jestem jako Alex. Nie będę się rozpisywać bo się zanudzicie na śmierć. Napiszę tylko to: Zapraszam do czytania. Mam nadzieję, że wam się spodoba ;)
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5